Autor: Olga Rudnicka
Wydawnictwo: EDIPRESSE-KOLEKCJE Spółka z.o.o. (z serii Klub Książki Kobiecej)
Liczba stron: 268
Ocena: 6/10
"Zacisze 13" wpadło mi w
ręce zupełnie przypadkowo: moja przyjaciółka pracuje dorywczo w
sklepie i zaprosiła mnie do siebie na kawę. Siedziałam i
przeglądałam asortyment, a gdy zobaczyłam tę cienką i tanią
pozycję stwierdziłam, że dołączę ją do swojej kolekcji.
Zmęczona powieścią "Sto lat samotności" miałam ochotę
na coś lekkiego – nie zawiodłam się.
Główną bohaterką książki jest
nauczycielka historii, Marta Żywek. Przez pomyłkę jej dom staje
się obiektem zainteresowania złoczyńców, którzy kończą
tragicznie – jeden z nich zostaje zamordowany przez nieznanego
sprawcę w ogródku Marty, drugi zaś zepchnięty ze schodów
przez Anetę, która tymczasowo mieszka u głównej bohaterki.
-(...) Ryszard jest świeższy. Na razie powinien być na etapie tężenia.
-Mówisz do niego po imieniu? - zszokowana Marta rozsypała makaron.-A co? Myślisz że ma coś przeciwko? - Aneta zaczęła trzeć żółty ser. - Zresztą jak mam mówić? Trup? Zwłoki? (...) Ryszard jest bezpieczniej.
Dalej przyjaciółki męczą się z
ukryciem Andrzeja i Ryszarda. W międzyczasie pojawia się były mąż
Marty, a także Damian – podejrzany nieznajomy, który ciągle
"przypadkiem" na nią wpada i chce ją zaprosić na randkę.
Fabuła bardzo mi się spodobała. Nie
było tak naprawdę nudnego momentu, wszystko prowadziło do
rozwiązania zagadki. Jeden wątek jednak nie przypadł mi do gustu –
romans Marty z Damianem. Nie chcę spoilerować, ale tutaj Rudnicka
poszła na łatwiznę. Na szczęście nie jest to główny wątek książki, dlatego
patrzyłam na niego z przymrużeniem oka. Dodatkowo można się
przyczepić do stylu i języka – miejscami pojawiają się pewne
potknięcia, które irytują zamiast śmieszyć. Nieudolność widać
przede wszystkim w opisach sytuacji związanych z nauczaniem czy samą codziennością szkolną. Pomysł uczynienia z bohaterek nauczycielek jest godny
pochwały, jednak można było to lepiej wykorzystać. Cieszę się, że w książce jest nie do końca chronologiczna narracja, wydarzenia teraźniejsze bowiem zgrabnie przeplatają się z retrospekcjami. Mimo wszystko nie
powiem, kilka razy się szczerze uśmiechnęłam a nawet zaśmiałam, bo Marta i Aneta to postaci wzbudzające sympatię. Poza tym mogę pogratulować
autorce NAPRAWDĘ ZASKAKUJĄCEGO zakończenia. Nie spodziewałam się,
oj, nie spodziewałam...
Ta lektura spodoba się fanom Joanny
Chmielewskiej, bo nie da się nie zauważyć podobieństwa między
tekstem Olgi Rudnickiej do polskiej mistrzyni czarnego humoru i
kryminału w jednym. Widać, że przed autorką "Zacisza 13"
jeszcze długa droga do osiągnięcia stylu Chmielewskiej, ale trzeba
zwrócić uwagę na to, że Rudnicka miała 21 lat, gdy "Zacisze"
się ukazało. Dla mnie ta informacja wyjaśnia pewne niedociągnięcia
i sprawia, że w polskiej pisarce widzę duży potencjał. A może ta młoda kobitka pójdzie w inną stronę i wyrobi własny, niepowtarzalny styl?
Kto zabił Andrzeja? Kim właściwie jest Damian? Dlaczego Marta nie zgłosiła znalezienia zwłok policji? Pytań wiele, odpowiedzi tylko w tekście!
Polecam książkę przede wszystkim
tym, którzy chcą odpocząć od ciężkich powieści wymagających
skupienia a także tym, którzy mają niewiele czasu na czytanie –
"Zacisze 13" to idealna pozycja do czytania w pociągu czy
w tak zwanym międzyczasie. Dla zainteresowanych podpowiem, że
istnieje druga część – "Zacisze 13. Powrót". Jeśli kiedyś natrafię na to lub jakąś inną książkę tej autorki,
to na pewno przeczytam!