Tytuł: "Zazdrość i medycyna"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Liczba stron: 234
Ocena: 6/10
Powieść liczy sobie już ponad 80 lat,
ale dalej jest aktualna i – przynajmniej we mnie – wzbudza
uczucia, powoduje, że mam wypieki na twarzy. Dobra, ciekawa lektura.
Ale zacznijmy od początku.
Tekst podejmuje wątek niejednokrotnie
występujący w literaturze wszech czasów – zazdrość. Poznajemy
trójkę bohaterów, którzy prawdopodobnie uwikłani są w trójkąt
miłosny: zazdrosny Widmar, jego żona Rebeka i doktor Tamten.
Problem polega na tym, że nie wiemy tak do końca, czy Rebeka
rzeczywiście jest kochanką doktora Tamtena. Czy zakończenie
przyniesie rozwiązanie tej kwestii – przekonajcie się sami.
Choromański stworzył charakterystyczne
osobowości, przynajmniej w kreacjach męskich. Widmar jest wręcz
chorobliwie zazdrosny, popada w jakąś furię, obłęd, co udziela
się czytelnikowi. Widmar poślubił młodszą od siebie kobietę,
która niewątpliwie przyciągała innych mężczyzn. Bohater jest
wybuchowy i kompletnie skupiony tylko na "zagadce": czy
żona go zdradza? Czy usunęła ciążę poczętą poza łożem
małżeńskim?
"Była to zazdrość najprzedniejszego gatunku, lepka, sprytna i piorunująca, jednocześnie miała w sobie ukrytą słodycz, której zawsze ulegał"
Trudno powiedzieć, co go w sumie z tą
Rebeką łączy. Niby ją kocha, niby nie kocha. Jakby się przyjrzeć
jego zachowaniu, to trudno mówić o głębokim uczuciu. Traktuje ją
raczej przedmiotowo, a myśl o ewentualnej zdradzie boli go, bo boi
się wstydu, lekceważenia, upokorzenia.
Zanim przejdę do Tamtena, warto zwrócić
uwagę na kreację samej Rebeki. Jej praktycznie w tej powieści nie
ma. Niewiele mówi. Nawet nie wiemy, jak wygląda – według jednych
ma ciemne włosy, według innych jasne. Mówi to, co ludzie chcą
usłyszeć, gra ciągle swoją rolę, choć czasem wydaje się, że
jest za głupia, żeby wszystko tak perfekcyjnie zaplanować i
wykonać. Opisywana jest przede wszystkim przez to, jak widzą ją
inni, a dokładniej – mężczyźni. Można więc uznać, że jest
figurą, pewnym symbolem, niekoniecznie zaś realną kobietą.
Doktor Tamten jest w Rebece zakochany.
Nie do końca to akceptuje – wcześniej bowiem głosił pogląd, że
kobieta nadaje się tylko do łóżka. Tu nagle przestał być
opanowany i zdystansowany, Rebeka wkroczyła nawet na salę
operacyjną, na której do tej pory przychodził tylko jako chirurg,
nie jako mężczyzna. Namieszała w życiu zarówno Tamtena, jak i
Widmara.
"Żyjemy i nie uświadamiamy sobie po dziś dzień, że największą plagą ludzkości jest miłość!"
Bardzo ciekawa jest budowa tego dzieła.
Jest to powieść psychologiczna, która – jak nazwa wskazuje –
skupia się przede wszystkim na wewnętrznym życiu bohaterów, nie
na samej akcji. Co się z tym wiąże, narracja ma charakter
retrospekcyjny. Akcja teraźniejsza to mniej więcej jeden dzień,
kiedy Widmar czeka na ostateczne rozwiązanie sprawy: czy żona go
zdradza? Większość powieści stanowią retrospekcje, w których,
trzeba przyznać, nietrudno się pogubić podczas pierwszego
zetknięcia z tekstem. Te same wydarzenia są także opisywane
kilkukrotnie, z perspektyw różnych osób. Warto zwrócić uwagę,
że młody wówczas Choromański pokazał nie tylko, w jaki sposób
tytułowa zazdrość kształtuje ludzi i ich życie. Poświęcił
bowiem sporo miejsca także rozważaniom na temat kłamstwa, w tym
okłamywania samego siebie i wypierania ze świadomości bolesnych
faktów.
"Zdrowie organizmu ludzkiego jest zbudowane na kłamstwie. Jedyną prawdziwą kuracją, do której pcha człowieka sama natura, jest oszukiwanie samego siebie"
Język jest ciekawy, dynamiczny, żywy.
Bez zbędnych udziwnień, ale też nie przesadnie prosty. Znajdzie
się kilka "perełek", ciekawych cytatów, nietypowych
sformułowań. Narracja trzecioosobowa. Kompozycja klamrowa – ta
sama scena zaczyna kończy powieść. Lubię takie
zastosowania.
Mnie się podobało, więc i Wam
polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz